|Vanessa|
To wspaniałe uczucie, gdy nie musisz iść do szkoły i możesz przespać cały dzień... Sobota. Długo oczekiwany dzień. O dziewiątej obudził mnie śmiech dziewczyn, wywróciłam oczami i aż się we mnie zagotowało.
- Chcę tylko pospać... Czy to tak wiele? - warknęłam sama do siebie, wstałam z łóżka i wkładając moje futrzaste kapcie wolnym krokiem ruszyłam do kuchni.
- Siema śpiąca królewno. - przywitała mnie Lola, której jak zwykle uśmiech nie schodził z twarzy.
- Dobrze się spało? - zapytała Susan.
- Bardzo dobrze. - odpowiedziałam im ironicznie - Co dzisiaj robimy?
- Myślałyśmy nad zakupami i jakimś spacerem... Dawno nie byłyśmy nigdzie razem. - odparła blondynka.
- To fakt. - razem z Lolą przyznałyśmy jej rację.
- Dobra. Więc jak? Za godzinę na dole? - spojrzałam na nie i uśmiechnęłam się.
- No spoko. - pokiwały głowami i zniknęły w swoich pokojach. Ja natomiast wyciągnęłam z szafki nutellę i posmarowałam nią chleb. Do szklanki nalałam kawy, po czym zjadłam "obwite" śniadanie. Potem wróciłam do swojego pokoju i wybrałam ciuchy na wyjście - bokserkę z obrazkami, szare rurki i czerwoną bejsbolówkę. Z ubraniami udałam się do łazienki, gdzie zrobiłam lekki makijaż i uczesałam włosy w koka.
Po czterdziestu minutach byłam gotowa, więc spakowałam do torebki telefon, portfel i klucze, po czym wyszłam przed nasz budynek i usiadłam na ławce wystawiając twarz do słońca.
Byłą dosyć ładna pogoda jak na Londyn, świeciło słońce, nie było wiatru, a na niebie nie widać było ani jednej ciemnej chmury. Uśmiechnęłam się mimowolnie (co zdarza mi się rzadko) i wyciągnęłam telefon. Dziewczyny powinny zaraz do mnie dołączyć.
Nie myliłam się. Po pięciu minutach znalazły się obok mnie.
- Kierunek centrum handlowe. - wyszczerzyła się Lola i udałyśmy się w ustalonym kierunku.
***
Wszędzie pełno ludzi, w sklepach sporo promocji. Zaczęłyśmy od Reportera. Ja kupiłam sobie żółtego full cap'a i czarne szpilki. Dziewczyny pokręciły nosami, bo jak zwykle nic im się nie podobało i udałyśmy się do następnego sklepu.
Po dwóch godzinach łażenia po centrum poszłyśmy do kawiarni na lody. Tam między nami nawiązała się bardzo ciekawa rozmowa na temat... One Direction. Jakoś za nimi nie przepadałam.
- Och, jak ja bym chciała iść na ich koncert... - westchnęła głęboko Susan.
- No ja też. Szkoda tylko, że nas nie stać. - na twarzy Loli pojawił się grymas.
- Narzekacie no. Co wy w nich widzicie? Rozumiem mają talent, bo przyznam, że niektóre z ich piosenek są fajne, ale żeby iść na ich koncert? Tak bardzo ich nie lubię.
- Bo ty wolisz te twoje hałasy. - zaśmiała się Sus.
- No wolę, i to o tysiąc razy. - uśmiechnęłam się i napiłam łyka cappuccino.
Posiedziałyśmy jeszcze chwilę, aż w końcu postanowiłyśmy wrócić do domu. Było w pół do pierwszej, więc zaczynał się ruch, bo ludzie jechali do pracy.
Weszłam do swojego pokoju, postawiłam zakupy na podłogę koło szafy i rzuciłam się na łóżko. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam...
Awww *_*
I ten uśmiech . :)
Witam was . To pierwszy rozdział . W ostatniej notce jest prolog i mam nadzieję, że wam się spodoba. Prosiłabym, że jeśli czytacie to skomentujcie. Bo wiecie, każdy kolejny komentarz jest dla mnie motywacją do dalszego pisania. Więc czytajcie, komentujcie, obserwujcie, a ja na pewno się odwdzięczę .
Enjoy xx
świetne piszesz ;)
OdpowiedzUsuńciekawie prowadzony blog ;p
pozdrawiam ;>
ewaa-farnaa-ef.blogspot.com
Blog ciekawy no i jeszcze 1D :D super, ciekawie piszesz i to jest fajne
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Słodki uśmiech Harrego *,*
OdpowiedzUsuńkaroo-blog.blogspot.com
Doobre, czekam, aż książka ukarze się w księgarni ;D ha ha :P Jakby co to nie mówię tego tylko, bo chce komentarz, tylko tak od siebie ;P Wiesz, napisz u mnie na blogu, wtedy kiedy pojawi się nastepna notka, to zajrze ;P www.kierowac-sie-wyobraznia.blog.onet.pl
OdpowiedzUsuńMożna nie lubić 1D,ale większość przyzna,że uśmiech Harrego jest boski :)
OdpowiedzUsuń